Co zrobić, gdy komedie romantyczne kłamią?

Pamiętacie „Legalną blondynkę”, „Sex w wielkim mieście”, czy którykolwiek film oparty na powieści Grocholi?

Ona stoi zupełnie bez ruchu  a On coś tłumaczy i odchodzi. Ona nie rozumie co się dzieje, ale powoli do Niej wszystko dociera, gdy On nie wraca. Bardzo długo nie wraca.

Kolejne 5 minut filmu nasza bohaterka leży na kanapie z paczką chusteczek i pudełkiem lodów czekoladowych oglądając romanse, a cała gromada postaci drugoplanowych namawia ją na wzięcie się w garść. Oczywiście z dość mizernym skutkiem.
I doskonale ją rozumiemy, bo w końcu same siedzimy na kanapie z tymi chusteczkami i lodami i pocieszamy się kolejną komedia romantyczną.

I w każdej z tych komedii, mimo, że samodzielnie bylibyśmy w stanie napisać plan ramowy pasujący do każdej z nich zaskakuje nas pojawiający się znikąd moment kulminacyjny- coś przeskakuje w umyśle Bohaterki a w okół zaczyna grać radosna, szybka melodia zwiastująca wielkie zmiany.
W kolejne 3 minuty (bo tyle mniej więcej trwa utwór) przelatują tygodnie, a nawet miesiące życia Bohaterki (niech już tak roboczo się nazywa).
Całkowicie zmieniła życie-  urywki z siłowni,zadowolona mina bohaterki przeglądającej się w lustrze, podziwiamy ją w środku nocy, gdy przysypiając nad kolejnym kubkiem kawy z pełną determinacją dąży do uzyskania awansu w pracy (który oczywiście dostanie). A wszystko w rytm tego jakże energicznego kawałka. I nagle, po dwóch minutach naszego życia ukazuje się kompletnie zmieniona, pełna sukcesów Bohaterka. I nawet, jeśli spotkały ją po drodze jakieś niepowodzenia, to i tak w dwie i pół godziny zdążyła przejść przez rozstanie, zmienić się i znaleźć miłość swojego życia, a jej Ex spotkał ją w jej najlepszej kreacji i teraz robi głupią minę, bo musiał obejść się smakiem.

W tym momencie zapala się w Tobie płomyczek nadziei. Skoro Ona mogła, to przecież Ty też możesz. Oczywiście nie w dwie minuty, ale możesz!

Jeszcze film się nie skończył, ba zostało jeszcze z 30 minut a w głowie już rodzi się plan. Jesteśmy gotowe, aby zrezygnować z dalszego oglądania, zerwać się z kanapy, zakopać dowody zbrodni na swoim BMI i zabrać się za wielkie zmiany. W końcu ktoś musi posprzątać cały ten bałagan, który Ta Osoba zostawiła, by najprawdopodobniej bałaganić gdzieś indziej.

I w duszy zaczyna grać ta sama, motywująca muzyka. Może nawet ściągniesz ją sobie na telefon i założysz słuchawki.
Pójdziesz do fryzjera, postanowisz ćwiczyć i być najlepsza w pracy.

Ale szybko okaże się, że absolutnie nie masz kondycji i w sumie Ci to nie przeszkadza, dobra figura i tak obecnie nie jest Ci potrzebna, a siedzenie po nocach nie jest warte zachodu. Zresztą Ta Osoba też nie będzie miał czego żałować, bo ostatnio widziała Cię bladą, zapłakaną i bez makijażu,  i mimo, że ze wszystkich sił starasz się robić dobrą minę do złej gry, to na Jej widok, zanim pomyślałaś to już biegłaś w jakiekolwiek miejsce, gdzie Jej nie ma, możliwie odosobnione, licząc na to że uda Ci się schować, zanim zaczniesz wyć jak mała dziewczynka. I nieważne, że za Tobą została zupełnie zdezorientowana osoba postronna, absolutnie nie mogąc zrozumieć, co takiego się stało, że przerwałaś swoją wypowiedź w połowie zdania, odwróciłaś się napięcie i uciekłaś w popłochu.

I właśnie w tej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak wrócić na kanapę z chusteczkami szukając kolejnego, niezbyt wymagającego ale dającego nadzieję na lepsze czasy filmu.

I tylko świeżo ścięta, ciągle wpadająca do oczu  grzywka będzie przypominać Ci o tej krótkiej chwili buntu przeciw okropnej rzeczywistości, bo oczywiście nie masz ani siły ani motywacji, żeby układać włosy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s