W pułapce sieci. 

Jakiś czas temu, w zasadzie w kompletnie innym życiu, pełna znudzenia przeglądałam kolejne strony internetowe, gdy rzucił mi się w oczy nagłówek głoszący, że rezygnacja z Facebooka sprawia iż czujemy się szczęśliwsi.

Wtedy nie wydawało mi się to prawdopodobne, nawet nie pomyślałam o tym, żeby spróbować zrezygnować z korzystania z tej witryny. W końcu znajdują się tam wszystkie ważne informacje związane z uczelnią, oraz jest to idealny sposób na kontakt ze znajomymi. Przynajmniej tak myślałam.

Jednakże ostatnio odkryłam, że im mniej dociera do mnie informacji, tym mniej się stresuję.

Dlatego ostatecznie trochę ponad miesiąc temu zdecydowałam się na eksperyment. Wyłączyłam Facebooka. Poprosiłam zaufaną osobę o to, żeby w przypadku ważnych informacji informowała mnie smsem, usunęłam Facebooka ze strony głównej przeglądarki, odinstalowałam aplikację z telefonu i…. Zaczęły się dziać zaskakujące rzeczy.

Chyba rzeczywiście byłam uzależniona.

Na początku nie było łatwo – musiałam naprawdę siłą woli powstrzymywać się, aby nie wejść na stronę, gdyż wcześniej robiłam to automatycznie – włączyłam komputer, przeglądarkę i Facebooka. I był włączony, do wieczora. Nawet, jeśli miałam bardzo dużo rzeczy do zrobienia, to i tak co chwilę tam zaglądałam tracąc cenne minuty na bezmyślne przewijanie tablicy. Aż pewnego dnia po prostu zniknęłam.

W przeciągu pierwszych trzech dni 3 osoby kontaktowały się ze mną telefonicznie, żeby zapytać, czy wszystko w porządku, bo nie ma mnie na Facebooku. Jak się później okazało, również na messengerze dostałam informacje podobnej treści. Było to co prawda miłe ale przeraziła mnie myśl, że moje samopoczucie jest oceniane przez pryzmat zielonej kropki świadczącej o tym, że siedzę przy komputerze.

Jeśli nie ma Cię na Facebooku to znaczy, że nie żyjesz.

Nie odczytasz zaproszenia na wydarzenie? Ominą Cię wszystkie imprezy, bo nikt nie zaprosi Cię osobiście?
Nic bardziej mylnego. Nie przegapiłam nagle tysiąca wydarzeń. Nie umknęła mi informacja, że zajęcia odbywają się w innym terminie.

Dlaczego? Bo po pierwsze bliscy znajomi zrozumieli moją potrzebę izolacji i komunikują się że mną telefonicznie, a po drugie mam swojego informatora.

Z innych plusów?

Marnuję zdecydowanie mniej czasu. Ciągłe przeglądanie tablicy naprawdę może wciągnąć. Dzięki temu również zdecydowanie skrócił się mój czas siedzenia przed komputerem- są takie dni, że nawet go nie włączam mimo, że jestem w domu, co wcześniej się nie zdarzało.

Łatwiej mi się skoncentrować na konkretnym zadaniu.
Wcześniej na własne życzenie rozpraszałam się średnio co 3 minuty, gdyż praktycznie cały czas z kimś pisałam. Teraz pracuję bardziej efektywnie a wykonywane zadania zajmują mi zdecydowanie mniej czasu, dzięki czemu jestem bardziej zorganizowana i mam więcej czasu na przyjemności.

Faktycznie obniżyłam poziom stresu. Zamiast sprawdzać z duszą na ramieniu informacje związane z uczelnią gdy tylko się pojawią robię to raz na dwa dni. Przestałam wnikać w ‚dramaty’ dalszych znajomych, nie docierają do mnie co chwilę smutne informacje ze świata, które tylko potęgują poczucie bezsilności.

Przestałam się porównywać. Oczywiście nie całkiem- ludzie z natury porównują się do innych, ale teraz staram się, aby były to tylko porównania konstruktywne – nie oglądam cudzych zdjęć z wakacji, gdy siedzę nad książką, nie widzę setnego zdjęcia nowonarodzonego dziecka ani nie marnuję czasu na zastanawianie się, czemu ktoś opublikował smutny wpis na swoim profilu. Po prostu robię swoje a jeśli ktoś chce się ze mną dzielić przeżyciami robi to osobiście, i jeśli już to zrobi jego szczęście cieszy mnie podwójnie, bo wiem, że dana osoba  naprawdę chce, żebym była obecna w jej życiu. Niestety również w smutek bardziej się angażuję, ale znajomości tylko na „dobre czasy” nie są moją domeną.

Spotkania ze znajomymi przybrały inną formę. Nagle rozmowy nabrały więcej sensu – nadrabianie zaległości, próba zapamiętania wszystkiego na raz – to daje mi większe poczucie słuchania się nawzajem. Plus, częściej staram się spotkania organizować, chociaż nie zawsze to wychodzi.

Nie czuję presji związanej z  obowiązkiem natychmiastowej odpowiedzi na każdą otrzymaną wiadomość. Jeśli ktoś naprawdę potrzebuje się ze mną skontaktować, to dzwoni. I ja sama zaczęłam tak robić – mam interes, potrzebuję konkretnej informacji – dzwonię. I zamiast spędzić kolejne 30 minut czekając na odpowiedź i klucząc w okół tematu załatwiam daną sprawę w 2 minuty. A pogaduchy sms-owe  też są przyjemne. 🙂

Czy polecam? Zdecydowanie.

Nawet jeśli nie na stałe, to w ramach eksperymentu.

Czy jestem szczęśliwsza? Spokojniejsza. A to dobry początek.

zdjęcie: William Iven

 

Reklamy

3 uwagi do wpisu “W pułapce sieci. 

  1. Ciekawy wpis. To niesamowite, jak byłaś uzależniona. Taki portal ma służyć kontaktowi ze znajomymi tylko, że my zbyt szybko poddajemy się światu zewnętrznemu. Nałóg, to nasza specjalność, i tak jak papierosy, alkohol, buszowanie leniwie w necie tak i przebywanie na portalu społecznościowym… wszystko jest dla ludzi, jeśli jest kontrolowany może być używany zawsze. Jak sama zauważasz przebywałaś tam zbyt dużo.
    Ja zaglądam na fb i mam tam kilka ważnych osób, którzy są daleko a nie tuż za ścianą. Na dobrą sprawę mogę zamknąć dziś i nie zapłaczę, ważne jednak są dla mnie tych kilka osób. Osobiście zrobiłam to już dwa razy i dwa razy znajomi mnie poprosili bym trzymała to konto. No trzymam, ale już bez całkowitego zainteresowania co tam się dzieje. Jest wiele innych ciekawszych rzeczy do czytania. Pozdrawiam

    Lubię to

    • Dziękuję serdecznie.
      Myślę, że to po prostu zaczęło się od nawyku – dużo pracuję przy komputerze, więc w ramach przerwy co jakiś czas się zaglądało, aż zostałam na dłużej. A niestety jak już się wyrobi nawyk, to ciężko jest to kontrolować.
      Ale jak widać jak się chce, do można, z czasem przychodzi to coraz prościej :).

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s