Historie dorosłych.  

Co jakiś czas przy rodzinnym obiedzie komuś bierze się na wspominki. Że kiedyś było lepiej, albo gorzej, młodzież była lepsza a bajki mądrzejsze. Każdy ma inne zdanie, każdy co innego pamięta.

Nie zmieniają się natomiast opowieści o pierwszym programie telewizyjnym, radość, gdy ktoś wspomni pierwszy telewizor lub błysk w oku na myśl o swojej pierwszej kurtce moro, która nie miała długiej historii (przynajmniej w rodzinie), bo szybko została skonfiskowana.

Do niedawna były to tylko zwykłe opowieści, które nie miały dla mnie żadnego odniesienia. Bo jednak byłam za młoda na sformułowanie „za moich czasów”.

Bo przecież ciężko sobie wyobrazić, że przedmioty, bez których obecnie nie potrafimy się obejść i uważamy za oczywistą część naszego życia i przestrzeni kiedyś były uważane za luksus. Wszystkie opowieści tego typu były dla mnie tylko ciekawostkami, które nie miały zabarwienia emocjonalnego. Aż uświadomiłam sobie, że przecież pewnie sama kiedyś opowiem komuś podobną historię.

I już znam swoją pierwszą.

Płyta CD. I oczywiście pamiętam o kasetach, sama miałam Walkmana, na którym namiętnie jako dziecko słuchałam smerfnych hitów i innych piosenek, których internet nie zna. Ale było to w momencie, kiedy powoli na rynek wchodziły również płyty CD. Dlatego w dzieciństwie największą radością było posiadanie płyt i discmana oraz radia (ja swoje dostałam na komunie), które miało możliwość odtwarzania tych tęczowo mieniących się krążków.

I co prawda już pod koniec szkoły podstawowej miałam odtwarzacz mp3, ba nawet mp4 (najmniej przydatne urządzenie jakie kiedykolwiek chciałam mieć), to jednak płyty dalej miały swoje zastosowania. Gry, muzyka, filmy, przechowywanie zdjęć i dokumentów.
Można je było kupić, nagrywać, dostać wraz z gazetą. Kto wtedy przewidywał, że również one przejdą do lamusa, i zostaną zastąpione (i to tak szybko) przez karty SD oraz dyski pamięci, nie wspominając już o ogólnodostępnych plikach w Internecie?

Nie mam już odtwarzacza płyt.

Poważnie. Cała szuflada płyt ze zdjęciami, z muzyką a ja nie mam jak tego odtworzyć, bo budując  mój komputer stacjonarny nawet przez myśl mi nie przeszło, że będę jeszcze używać płyt. W samochodzie, który zdecydowanie jest już staruszkiem  (przeliczając na samochodowe lata) jestem w stanie odtworzyć może co drugą płytę nagraną w danym formacie. I nie pytajcie mnie, z czego to wynika- widocznie urządzenia elektronicznie za mną nie przepadają. Poza tym nigdy nie miałam własnych płyt, zawsze były „kradzione” od Osoby, więc szybciutko całkowicie przerzuciłam się na podłączanie do radia telefonu.

Papierowe gry.

Idąc do sklepu w celu zakupu gry komputerowej po otwarciu pudełka nie znajdziemy już płyty tylko specjalny kod, umożliwiający ściągnięcie jej przez Internet. Zresztą, po co w ogóle wychodzić z domu w celu zakupu? Taki sam kod możemy dostać na maila, lub skorzystać z platformy internetowej typu steam. (Jeden przedmiot mniej w domu, dla mnie idealnie).
Dlatego póki jeszcze mam możliwość, to systematycznie przegrywam wszystkie zdjęcia i pliki z płyt na komputer. Fakt- obecnie za nieduże pieniądze można kupić nagrywarkę CD podłączaną kablem USB do komputera. Pytanie tylko, czy naprawdę jest to jeszcze potrzebne?

Większość płyt wyrzucę. Kradzione na dno szafy.

I mimo, że w dalszym ciągu płyty są ogólnodostępne i nie ma problemu z ich kupnem a bardzo dużo osób w dalszym ciągu z nich korzysta (głównie już chyba w celach kolekcjonerskich) to myślę, że z czasem dzięki ich stałemu zastępowaniu innymi nośnikami pamięci za ich „niezbędnością” zniknie również popularność.

Żyjemy w luksusie, doceniajmy to.

No właśnie. Bo jak już wspomniałam coś, co kiedyś było nowością i czymś nieosiągalnym obecnie jest na porządku dziennym i przestało nas cieszyć.

A ja od kilku dni rozglądam się dookoła i zastanawiam, które z przedmiotów, które obecnie towarzyszą mi w codziennym życiu za jakiś czas całkowicie przejdą do historii. I co ważniejsze- co je zastąpi?

 

 

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Historie dorosłych.  

  1. Aż się łezka w oku kręci, że już takie przedmioty na wymarciu są. Walkman i kasety – pamiętam jak kupowałam pierwszą Sabriny kasetę ehh albo dyskietki – w komputerze w pracy mam jeszcze wejście! A płyty pfff tylko z grami a nie piosenkami niestety… Myślę że kalkulator pójdzie w odstawkę 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s